www.FFII.org.pl

*  Strona główna

*  Konsultacje KE

*  Dla prasy

*  Stanowiska

*  Sprawa w mediach

*  Aktualności

*  Więcej informacji

*  10 powodów

*  O nas / Kontakt

*  Odnośniki


Sponsorzy
Investin sp. z o.o.
doradztwo europejskie


Valid HTML 4.01!

Valid CSS!

Public Geo Data - podpisz petycję


Patenty na oprogramowanie: O co chodzi w tej sprawie?

Celem patentów jest ochrona wynalazków przed tymi, którzy chcą je sobie przywłaszczyć i czerpać zyski z cudzego pomysłu nie ponosząc kosztów kosztów stworzenia go. Jednak gdy patenty staną się zbyt łatwo dostępne, zamiast napędzać postęp, utrudniają go. Sędziowie Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, wydając w XIX wieku orzeczenie co do istoty prawa patentowego, nie mogli przypuszczać, że ich słowa będą aktualne również za 100 lat:

"Celem tego prawa nigdy nie było przyznawanie monopolu na każde błahe urządzenie, każdą odrobinę pomysłu, która naturalnie i spontanicznie przyjdzie do głowy wykwalifikowanemu mechanikowi lub operatorowi w toku zwyczajnej produkcji. Doprowadziło by to do stworzenia grupy mataczy, którzy uczyniliby swoim zajęciem przyglądanie się fali postępu i gromadzeniu tego co najlepsze w postaci opatentowanych monopoli, które pozwoliłyby im nałożyć podatek na krajowy przemysł, bez wniesienia jakiegokolwiek wkładu w postęp. Postawiło by to w trudnym położeniu uczciwe firmy, narażając je na lęk i obawę przed ukrytymi wynalazkami, nieokreśloną odpowiedzialność procesową oraz irytujące wyjaśnianie zysków uzyskanych w dobrej wierze."

Fragment ten dokładnie oddaje sytuację jaka zaistnieje w branży informatycznej, gdy dopuści się patenty na oprogramowanie.

Większość patentów na oprogramowanie w Europie (obecnie bezprawnych) jest w posiadaniu firm amerykańskich i japońskich (wykres 1). Nie oznacza to bynajmniej, że w USA i Japonii rynek technologii informatycznych ma się lepiej niż w Europie. Jest wręcz przeciwnie. To właśnie w Europie rozwój sektora IT następuje szybciej. W Europie dominują przede wszystkim małe i średnie przedsiębiorstwa. Firmy te skupiają swoją uwagę na rozwoju i wolnorynkowej konkurencji. Nie stać ich na inwestowanie w bezprawne patenty i kosztowne wojny patentowe. Nie dziwi więc fakt, iż nie tylko informatycy i obywatele protestują przeciwko rozszerzeniu prawa patentowego na oprogramowanie, ale również biznes, czego najlepszym przykładem jest UEAPME - stowarzyszenie reprezentujące ponad 11 milionów przedsiębiorstw zatrudniających prawie 50 milionów pracowników.

Wykres: Ilość przyznanych patentów na oprogramowanie w Europie przypadająca na poszczególne kraje.
Wykres 1: Ilość przyznanych patentów na oprogramowanie w Europie przypadająca na poszczególne kraje.

Wprowadzenie patentów na oprogramowanie w Europie sparaliżowałoby europejski przemysł programistyczny, gdyż pochodzące głównie z zewnątrz patenty stałyby się egzekwowalne również na terenie Unii. Obrazowym przykładem związanych z tym problemów może być strona ze SKLEPEM INTERNETOWYM. I nie ma tu znaczenia czy firma prowadząca sklep jest firmą informatyczną i czym handluje. Wprowadzenie patentów na oprogramowanie prędzej czy później dotknęłoby każdego. Część firm zostałaby zmuszona do płacenia patentowego haraczu i kosztownych zabiegów prawnych. Te, które nie byłoby na to stać, zniknęłyby z rynku. Skutkiem czego zmniejszyłaby się konkurencja, a konsumenci płaciliby drożej za gorszy towar. Rząd natomiast zostałby zmuszony do płacenia na urzędy, szkoły i inne instytucje publiczne (w Wielkiej Brytanii jedna z firm wezwała szkoły do zapłaty za swój pseudo-patent). Problemy te dobrze ujął Bill Gates ("Wyzwania i Strategie" - 16 maja 1991 roku):

"gdyby ludzie byli świadomi jak patenty są udzielane, wtedy gdy dzisiejsze idee były wynajdywane i starali się o nie, dzisiejszy przemysł stanąłby w miejscu. Rozwiązaniem ... jest patentować najwięcej ile zdołamy ... Przyszłe zaczynające biznes firmy, bez własnych patentów, będą zmuszone zapłacić każdą cenę, jaką ustalą giganci."

Prawo patentowe w Polsce

Polska ustawa Prawo własności przemysłowej z 30 czerwca 2000 roku (Dz.U. z 2001 r. Nr 49, poz. 508 z późniejszymi zmianami, patrz PDF) stanowi, że patenty są udzielane na wynalazki, które są nowe, posiadają poziom wynalazczy i nadają się do przemysłowego stosowania. Wynalazek uważa się za posiadający poziom wynalazczy, jeżeli dla znawcy nie wynika on w sposób oczywisty ze stanu techniki. Nie uważa się za wynalazki odkryć, teorii naukowych i metod matematycznych, programów do maszyn cyfrowych, planów, zasad i metod dotyczących działalności umysłowej lub gospodarczej, gier oraz przedstawienia informacji.

Z wykonawczego rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 17 września 2001 r. (Dz.U. 2001 nr 102 poz. 1119, patrz PDF) w sprawie dokonywania i rozpatrywania zgłoszeń wynalazków wynika, że 'techniczność' przejawia się wyłącznie w aspekcie materialnym rozwiązania. § 32 (1): Urząd Patentowy . . . nie uznaje przedmiotu zgłoszenia za wynalazek jeżeli . . . nie dotyczy on żadnego tworu materialnego . . . określonego za pomocą cech technicznych odnoszących się do jego budowy . . . ani określonego sposobu technicznego oddziaływania na materię . . .

Stąd różnice w praktyce Urzędu Patentowego RP na tle praktyki Europejskiego Urzędu Patentowego (EPO), jeśli chodzi o rozumienie zasadniczych dla oceny rozwiązania pojęć, jakimi są: charakter techniczny i wkład techniczny.

Obecnie (kiedyś było inaczej) dla EPO nietechniczne są rozwiązania z dziedzin wymienionych w 'liście negatywnej' - analogicznej jak w polskiej ustawie (Art. 52 (2) EPC) - o ile 'jako takie' należą do tych dziedzin. Dla EPO każdy program działający w komputerze ma 'charakter techniczny'. UPRP nie powinien tak wąsko rozumieć wyłączeń z patentowania skoro rozporządzenie wykonawcze zawiera przytoczone odniesienie materialności. Technika rozumiana w sposób 'materialistyczny' jest sferą działalności człowieka, której bazą teoretyczną są stosowane nauki przyrodnicze wymagające weryfikacji eksperymentalnej. Przez technikę rozumie się posługiwanie się zdatnymi do opanowania siłami przyrody dla osiągnięcia przyczynowo przewidywalnego rezultatu. Natomiast poza sferą techniki pozostają sfery praktycznej działalności ludzkiej, których bazą teoretyczną są takie nauki jak matematyka, lingwistyka, programowanie wymagające wyłącznie weryfikacji logicznej.

Dla EPO prawie każdy użyteczny aspekt programu wystarcza do zidentyfikowania 'wkładu technicznego' i rozwiązanie 'jako całość' staje się 'techniczne'. W UPRP zwykle rozumowanie jest inne. Zgodnie z nim wynalazek jest rozwiązaniem problemu w sferze technicznej. Gdy atrybutami rozwiązania (cechami konstytutywnymi, bez których ono nie istnieje) są zarówno elementy techniczne - natury materialnej, jak i nietechniczne, abstrakcyjno-logiczne, wszystkie one powinny być przedmiotem łącznego zainteresowania. Ale rozwiązanie jest patentowalnym wynalazkiem tylko wtedy, gdy w obszarze technicznym jest przynajmniej jeden nowy nieoczywisty element. Jeśli 'wkład do dotychczasowej wiedzy' leży wyłącznie w obszarze nietechnicznym, rozwiązanie należy uznać za niepatentowalne.

Ze względu na tak rozumiane wymogi i nie przywiązywanie specjalnej wagi do rynku polskiego tylko nieliczne ze wspomnianych 30 tysięcy europejskich wniosków patentowych zostały jednocześnie zgłoszone w Polsce. Spotykały się one zwykle z negatywną decyzją stosującego polskie prawo Urzędu Patentowego RP. Pojedyncze przyznane patenty związane z oprogramowaniem należą do podmiotów zagranicznych. Polscy informatycy na serio traktowali zapisy prawa wykluczające patentowania programów komputerowych i nie występowali o ochronę patentową ani w kraju, ani zagranicą. Polska już za kilka miesięcy przystąpi do Konwencji EPC i Europejskiej Organizacji Patentowej i w coraz większym stopniu zgłoszenia zagraniczne będą rozpatrywane nie w Warszawie, a np. w Monachium. Dlatego też usankcjonowanie patentowalności oprogramowania doprowadziłoby bardzo szybko do monopolizacji krajowego rynku informatycznego przez firmy pozaeuropejskie, praktycznie uniemożliwiając twórczą aktywność rodzimych firm, zwłaszcza niewielkich i nowo powstających.

Różnice w ocenie tych samych zgłoszeń przez EPO i UPRP nie są - co zrozumiałe - łatwo akceptowane przez zainteresowanych. Prawo przewiduje procedury odwoławcze i szereg negatywnych decyzji zostało zaskarżonych do NSA. Wśród tych spornych zgłoszeń są generyczny serwer internetowy IBM WO9718635 = EP0861551 = PL326670 i kodowanie sygnału na potrzeby DVD Philipsa EP0789910 = US5696505 = PL319407. Znana wydolność polskiego sądownictwa powoduje, że nie wiadomo kiedy zapadną w tych sprawach ostateczne rozstrzygnięcia.

Nie omija też Polski obecna w krajach członkowskich Europejskiej Organizacji Patentowej, a szczególnie tych które do niej dopiero wstępują tendencja naśladowania decyzji EPO. Stad biorą się niezbyt liczne zaakceptowane w Polsce patenty na oprogramowanie. To że dotyczą programu jest w nich zwykle zamaskowane. W USA, a także Europie ukazały się specjalne publikacje jak skutecznie dokonać tej sztuki, można się również zapisać na odpowiedni kurs. Opisy patentowe będące wynikiem stosowania nabytej w ten sposób wiedzy wywołują rozbawienie lub wściekłość fachowców, nie wyłączając autorów, którzy nie rozpoznają swoich pomysłów. Do tej grupy należy seria zgłoszonych tego samego dnia przez ten sam zespól autorski IBM kilku wariantów komunikacji serwer klient w których jest charakterystyczne, że w kliencie uruchamiane są dwie aplikacje a pamięć podręcznej służy do naprzemiennego przechowywania strumienia danych z każdej aplikacji. W opisach patentowych PL180570 = EP0823170 = US5754774, PL180619 = EP0823171 = US5859971, PL180608 = EP0823173 = US5867661, PL182978 = EO0823093 = US5878213, nie podano żadnych istotnych dla fachowca informacji o konstrukcji składniowej i strukturze danych (programy są przecież wyłączone), natomiast sprawa jest przedstawiona jakby chodziło o zautomatyzowane przetwarzanie w czasie rzeczywistym sygnałów elektrycznych, czy też o wykorzystanie sprzętu komputerowego do wspomagania urządzeń elektronicznych przeznaczonych do analizowania szybko zachodzących zmian parametrów sygnałów elektrycznych między nadajnikiem (serwerem) i odbiornikiem (klientem).

Patenty takie jak seria IBM są bardziej wynalazkami przemysłu usług prawnych niż przemysłu oprogramowania. Byłoby dużą szkodą gdyby stały się w Polsce nie tylko incydentalne. Nie powinno być powodem żadnej satysfakcji, że wtedy nie tylko zagraniczne, ale także krajowe zgłoszenia byłyby rozpatrywane zgodnie z aktualną praktyka EPO. Bo mamy już takie polskie zgłoszenia 'wynalazków edukacyjnych' analogicznych do tego co brytyjskie władze rządowe starają się unieważnić by szkoły nie musiały płacić licencji. Przykładem jest zgłoszona w grudniu 2000 metoda zdalnego uczenia języków obcych przy pomocy środków technicznych, w szczególności przez telewizję (PL344281).

Warto przeczytać:
-> Więcej informacji

Europejskie FFII
Najnowsze wiadomości
(w języku angielskim)

Źrodło RSS: ffii.org

www.FFII.org.pl

Góra